10 naj

10 NAJgorszych filmów 2013

Grudzień 31, 2013 — by Pusiek12

main

10 naj

10 NAJgorszych filmów 2013

Grudzień 31, 2013 — by Pusiek12

Jak wszyscy to wszyscy. Kontynuując zapoczątkowaną rok temu tradycję, poniżej zestawienie dziesięciu najgorszych filmów jakie widziałam w 2013 roku. Tak tylko dla formalności przypomnę, że żeby film znalazł się na liście jego polska premiera kinowa musiała odbyć się w 2013 roku. Pamiętajcie też, żeby nie przejmować się zbytnio tą listą. To tylko zabawa. Żadnego z tych filmów nie odradzam, bo uważam, że każdy powinien eksperymentować i bawić się kinem. Szukajcie! Nawet jeśli kilka razy się sparzycie, to z pewnością odnajdziecie gdzieś swoje perły. I pamiętajcie. Macie prawo lubić złe filmy, a ja mam prawo nie lubić dobrych. Różnijmy się pięknie!

Osobiście uważam, że rok 2013 nie był zbyt przychylnym rokiem dla kinematografii. Dzisiejsza lista rozrosła się do jakichś niebotycznych rozmiarów, a wiele pozycji z niej wypadło nie dlatego, że są dobre, ale dlatego, że nie było już dla nich miejsca. Oby za rok było lepiej.

Poza podium

Człowiek ze stali – bo nikt nie powiedział Snyderowi, że ultrapoważny Superman to nie jest to co świat chce oglądać. Za męczące, rozciągnięte do granic możliwości sceny walki. Za głupotę wszystkich postaci i każdej z osobna. I za Amy Adams.

Noc oczyszczenia – za drętwe aktorstwo. Za bzdurny scenariusz. Za nieudolną próbę stworzenia moralitetu. Za Ethana Hawke’a, który udowadnia, że faceci też mogą się brzydko starzeć.

Byzantium – za to, że ten film to wręcz podręcznikowy przykład kinematograficznej wydmuszki. Problemy mnożone z niczego, fabuła ciągnąca się jak wizyty u dentysty . „Zmierzch” dla dorosłych.

10. Uniwersytet Potworny

zlefilmy20131

Można kręcić dobre sequele, można i złe. Nie rozumiem jednak kręcenia filmów nijakich, niepotrzebnych, nastawionych na odcinanie kuponów od swoich starszych kolegów. Jaki jest „Uniwersytet Potworny”? Nudny, rozwlekły, mało śmieszny. To film o fabule prościutkiej jak cep. Produkcja ani dla dorosłych (bo zbyt infantylna) ani dla dzieci (bo przez tematykę amerykańskich studiów bardzo hermetyczna). To film, który oryginalnym potworom nie dorasta do pięt. Który psuje oryginał durnowatymi rozwiązaniami fabularnymi. Magia Pixara trochę przygasła.

9.Paranoja

zlefilmy20132

Rozumiem, że każdy ma swoje kredyty do spłacenia. Że nie można grać tylko w dobrych filmach i czasem, cóż, trzeba trochę pochałturzyć. Mimo wszystko, za każdym razem gdy widzę dobrego aktora w bardzo słabej produkcji, to coś we mnie umiera. A „Paranoja” to film słaby, z naciąganym scenariuszem, w którym jedna bzdurka goni drugą. W którym młode pokolenie aktorów jest tak drewniane, że trudno je odróżnić od tła. Thriller bez ani jednej trzymającej w napięciu sceny i bez charakterystycznych bohaterów. Szkoda czasu.

8.  Riddick

zlefilmy20133

„Pitch Black” był świetny. Mroczny, ponury, prosty w swojej konstrukcji, ale jednocześnie perfekcyjnie wykonany. Potem dano nam „Kroniki”, w których sami twórcy dali nam jasny dowód na to, że nie rozumieją postaci, którą stworzyli i że nie mają na nią żadnego, ale to absolutnie żadnego pomysłu. A potem przyszedł „Riddick” reklamowany jako powrót do formuły „Pitch Black”. I co? I nic, bo najnowszy film z łysym zabójcą jest do bólu przewidywalny, nudny i pozbawiony pazura. Dajcie już Riddicowi odpocząć. Niech fani postawią mu nagrobek. Kolejnego nieudanego filmu nie zniosę.

7. R.I.P.D.

zlefilmy20134

To mógł być dobry, głupi film. Taki efektowny blockbuster, guma do żucia dla oczu. Idealny do oglądania w gorące letnie dni kiedy nie myślicie o niczym innym jak tylko o położeniu się pod wentylatorem ze zmrożoną colą w ręku. Zamiast tego powstało miałkie filmidełko, w którym Ryan Reynolds ewidentnie gra na stand-by’u. Umówmy się, on nigdy nie był dobrym aktorem, ale to co wyprawia w R.I.P.D. przechodzi ludzie pojęcie. Jego pokrzywioną twarzą (to miała być mimika) można z powodzeniem straszyć małe dzieci. Szczerze mówiąc to „minki” Reynoldsa były gorsze od wszystkich demonów razem wziętych. Jeśli lubicie demoniczne klimaty, lepiej po raz setny obejrzeć „Constantine’a”.

6. Hansel i Gretel: Łowcy Czarownic

zlefilmy20135

Dwa słowa. Jeremy Renner. Facet, który potrafi mi spieprzyć każdy film. Jest tak sztuczny i drewniany, że nie potrafię go oglądać nie zaciskając zębów i nie wbijając palców w fotel. Dodajcie więc do filmu bzdurną fabułę, średnie efekty specjalne i nienajlepsze aktorstwo i dostaniecie film, którym można w Puśkach wywołać koszmary. Na całe szczęście moda na „współczesne” wersje klasycznych bajek odchodzi do przeszłości. Spływaj Renner!

5. Oz Wielki i Potężny

zlefilmy20136

Reynolds, Reynoldsem, a Renner to klasa sama w sobie. Jeśli jednak miałabym przyznawać moje własne antyOscary to w roku 2013 niepodzielnie rządziłby James Franco. W „Ozie” jest raz dobry, raz zły. Jedna scena mu się uda, a następne trzy zagra z manierą godną wodewilu, a umówmy się, Valentino z niego żaden. Dodatkowo ten osobliwy pokaz nieumiejętnego aktorstwa przypominającego walkę doktora Jeckylla z Panem Hyde’em podlany został tak bezczelnym i nieudolnym CGI, że trudno było patrzeć na ekran i nie zemdleć od nadmiaru sztuczności. Scena w której zauważyłam sztuczne, komputerowe konie pasące się na trzecim planie była dokładnie tą sceną, w której stwierdziłam, że Krainę Oz wolę oglądać w klasycznej wersji.

4. Jack: Pogromca Olbrzymów

zlefilmy20137

Całe szczęście, że ta moda już dogorywa, bo wiele więcej byśmy nie znieśli. „Jack: Pogromca Olbrzymów” to dziwny film. Ani luźna wariacja, ani wierna oryginałowi adaptacja. Taki sobie film stojący w rozkroku. Produkcja cały czas balansuje na cienkiej granicy pomiędzy tym co jest tak głupkowate, że aż śmieszne i tym co jest tak głupkowate, że aż żenujące. Efekty takie sobie, fabuła nie porywa i tylko zadaję sobie pytanie – co w tym wszystkim robi Evan McGregor?!

3. Wolverine

zlefilmy20138

Już część pierwsza była tak słaba, że aż ledwo oglądalna. Im dalej w las tym więcej drzew. Nowy „Wolverine” kontynuuje więc tradycję, a dodatkowo dorzuca do garnka głupkowatych bohaterów, groteskowego Tego Złego i plot twist, który jest tak dziwaczny i wydumany, że aż śmieszny. Tak, tak moi drodzy. Nowy „Wolverine” to film z gatunku tych, po których obejrzeniu zaczniecie się zastanawiać o co w tym właściwie chodziło skoro wszystko można było rozwiązać dziesięć razy prościej i bez szkody dla ogólnie pojętej logiki. Dodatkowo to film, który wykorzystuje orientalne klimaty w chyba najgorszy możliwy sposób. Wolverine, skończ. Zrób miejsce dla ciekawszych mutantów.

2. Jeździec znikąd

zlefilmy20139

Lub inaczej Jack Sparrow na Dzikim Zachodzie. Serio, oglądając „Jeźdźca Znikąd” nie pozbędziecie się wrażenia, że albo Depp gra na autopilocie, albo wszyscy, łącznie z reżyserem, wierzą, że można ludziom sprzedać znaną postać ubraną w inne ciuszki. A jakby irytującego Tonto było mało, „Jeździec Znikąd” to dziwaczny kolaż gatunków wykonany bez większego wyczucia i smaku. Poza tym, ze scenariusza co i rusz sterczą narracyjne kikuty, porzucone gdzieś wątki, które nie zmieściły się w jednej z wielu wersji skryptu. Koszmar.

1. Jack Reacher: Jednym Strzałem/Świat w płomieniach

zlefilmy201310a

 Nie potrafiłam się zdecydować, który z filmów zasługuje na tytuł najgorszego filmu 2013, zdecydowałam więc, że nie będę decydować. Panie i Panowie! Pierwsze miejsce zajmują ex equo dwa bardzo słabe filmy akcji. W „Jack Reacher” podstarzały Tom Cruise usiłuje nam wmówić, że jest świetnym detektywem (ha!), wspaniałym żołnierzem (haha!) i wolnym duchem (hahaha!). Partneruje mu pani prawnik o najgorzej wyskubanych brwiach w historii ludzkości, które jej twarzy nadają wyraz gdzieś pomiędzy strachem, a przeżywanym ciężkim rozwolnieniem. Aktorstwa brak. Fabuły brak. Logiki brak. Szkoda, bo książka to całkiem przyjemne, nieskomplikowane czytadło. Ostatecznie jednak wychodzi na jedno, Hollywood musi zdać sobie sprawę, że Tom Cruise nie nadaje się do filmów akcji. I niech lepiej zrobi to szybko.

zlefilmy201310b„Świat w Płomieniach” to z kolei nieudolny „Olimp w ogniu”. I wiecie, pół biedy, że to film praktycznie identyczny jak ten, wypuszczony do kin kilka miesięcy wcześniej. Gorzej, że to film dużo gorszy od poprzedniego. Czego tam nie ma!Jest Channing Tatuum o aparycji aniołka/chippendalesa* (niepotrzebne skreślić), jest denerwujące, upierdliwe dziecko, jest i prezydent Brat Łata i Rambo w jednym. Film koszmarnie długo się rozkręca, a kiedy przychodzi co do czego, okazuje się, że tak właściwie… nie było na co czekać. Jeśli w krótkim odstępie czasu do kin wchodzą dwa niemal identyczne filmy, wiadomo, że któryś z nich przegra w wyścigu o przychylność widzów. Ale nawet przegrywając liczy się styl.

I to by było na tyle. Zgadzacie się z listą? Jak wyglądałaby Wasza? Może macie jakieś propozycje? Część druga rankingu już niedługo. I obyśmy oglądali tylko te dobre filmy. Albo by przy oglądaniu złych zawsze towarzyszył nam alkohol.