10 naj

10 NAJlepszych filmów 2013

Styczeń 3, 2014 — by Pusiek10

main

10 naj

10 NAJlepszych filmów 2013

Styczeń 3, 2014 — by Pusiek10

Przyznam szczerze, że rok 2013 jakoś szczególnie mnie nie urzekł. Było w nim kilka znakomitych filmów, kilka świetnych, ale jednocześnie wiele produkcji mnie zawiodło, albo wpadło do bezdennego worka filmów nijakich. Takich, które jakoś specjalnie mnie nie zniesmaczyły, ale i jednocześnie ani na moment nie zachwyciły. Dzisiejsza lista jest więc krótka, bo przez brak większej konkurencji praktycznie wszystkie filmy, które mi się podobały znalazły na niej swoje miejsce.

Pamiętajcie, że to tylko zabawa. I tym razem to ja mam prawo lubić złe filmy, albo to Wy macie prawo nie lubić tych dobrych. I tak jak przy poprzedniej liście mówiłam, że Was nie zniechęcam tak przy tej namawiam Was, żebyście dali tym pozycjom szansę. Taki mój osobisty znak jakości.

Poza podium

Lot – za świetną grę aktorską, za wciągającą historię, za fenomenalną Kelly Reilly. No i za lotnicze klimaty, których mi nigdy za mało.

Iron Man 3 – za to, że podobnie jak „Toy Story” pokazał, że po słabej „dwójce” jest jeszcze miejsce na rehabilitującą „trójkę”, za niewymuszony humor, za tonę dobrej zabawy. I za twista, który spodobał się takiej Marvelowej ignorantce jak ja.

World War Z – za pokazanie, że nawet ze zgranego tematu można wycisnąć coś nowego, za inteligentnych bohaterów, którzy nie są tylko karmą dla zombie i za odrobinę rozczulająco śmiesznych bzdurek

10. Django

dobrefilmy20131

To nie jest mój ulubiony film Tarantino, wiele rzeczy mi w nim nie zagrało, postacie mnie zmęczyły, a fabuła wciągnęła jedynie w połowie. Może oczekiwałam zbyt wiele, zachęcona fenomenalnymi „Bękartami Wojny”? Nie zmienia to jednak faktu, że nawet słaby Tarantino to wciąż Tarantino i że nawet dla jego gorszych produkcji znajdzie się miejsce w panteonie. Może więc i wymęczył mnie dr Shultz i nie poruszyła mnie gra Foxxa, a w całej opowieści zabrakło mi odpowiedniej dawki makabry to jednak niesprawiedliwym byłoby wyrzucenie „Django” z tego rankingu. Tylko uważaj, Quentin! Taki kredyt zaufania dostajesz ostatni raz.

9. Pacific Rim

dobrefilmy20132

Jak to stwierdzili mądrzejsi ode mnie – to najlepszy najgłupszy film tego lata. Czego tu nie ma? Roboty, potwory i roboty bijące się z potworami. Kosmici, wielkie miasta walące się w gruzy i autentyczna wyprawa do wnętrza Ziemi. W założeniu koszmarnie idiotyczne „Pacific Rim” okazało się fenomenalnym filmem czysto rozrywkowym, w którym aktorzy nie przeszkadzają w obserwowaniu efektownej rozpierduchy, a efekty komputerowe dosłownie ścinają z nóg. To nie jest nowy amerykański  „Neon Genesis Evangellion”, ale to najbliższe co możemy dostać.

8. Iluzja

dobrefilmy20133

Uroczo głupiutki film z gatunku Tajemnicy i Wielkiej Przygody. Szczypta magii, dwie garści zagadki i kilkoro sympatycznych bohaterów. Zamieszać i doprawić do smaku. „Iluzja” ma dla mnie to wszystko czego oczekuję od letniego filmu. Jest bezbłędnie zrealizowana i odpowiednio lekka, by zabawić zmęczony upałami mózg. To nie jest ambitne kino, ba to nie jest kino, które ma takie aspiracje. To po prostu świetna zabawa, a poza tym – kto za dzieciaka nie lubił oglądać Copperfielda?

7. Don Jon

dobrefilmy20134

Pół-komedia pół-dramat. Szybki film o związkach. W którym pointa jest może zbyt naiwna, ale nie zmienia to faktu, że to kawał (gorzkiej?) prawdy o życiu uczuciowym współczesnych dwudziesto-trzydziestolatków. A do tego kawał nieżenującej, pieprznej opowieści dla dużych chłopców i dziewczynek, którzy są już troszkę za duzi by wierzyć w bajki.  Bardzo udany debiut reżyserski. Jeśli Gordon-Levitt tak zaczyna to czekam co nam zaprezentuje gdy będzie w wieku Redforda czy Eastwooda.

6. Kraina Lodu

dobrefilmy20135

„Uniwersytet Potworny” mnie zawiódł, bo był filmem skierowanym do nikogo, taką sobie pustą wydmuszką. Na szczęście „Kraina Lodu” okazała się świetną, ciepłą opowieścią rozegraną w zimowej scenerii. Z bohaterami, których można pokochać, piosenkami, które wkręcają się w mózg i fabułą, która autentycznie wciąga. To film, który nie powtarza błędów „Zaplątanych” i który próbuje zerwać z klasyczną tradycją fabuł dla dzieci. Disney się nie skończył, Disney po prostu brał rozbieg. Pixar wreszcie dorobił się godnego konkurenta.

5.  Życie Pi

dobrefilmy20136

Wizualnie piękny, balansujący na granicy zachwytu i kiczu, ale jednak nigdy nie przekraczający cienkiej bariery dobrego smaku. Troszkę mistyczny, ale nigdy nie walący widza po głowie prostym morałem i tanią symboliką. Możemy się spierać, czy jest to efekt samego filmu czy może książki na kanwie której powstało „Życie Pi”, ale nie zmienia to faktu, że to produkcja, która w idealny sposób łączy przepych formy z niebanalną treścią. Ani wydmuszka, ani napuszony moralitet. Idealne proporcje.

4. Mama

dobrefilmy20137

Uwielbiam horrory, ale Hollywood nigdy mnie nie rozpieszczało co i rusz fundując mi bzdurne rąbanki lub pseudostraszne historie o duchach. A „Mama” jest idealna, wyważona, spokojna, nieco melancholijna. Rozpięta między strachem, a smutkiem. To niebanalny horror, w którym straszy nie tylko atmosfera, ale i niebanalna fabuła. Dodatkowo świetne aktorstwo (także młodych aktorek!) i przyzwoite efekty. Nie tylko dla fanów kinowych straszaków.

3. Grawitacja

dobrefilmy20138

Z prostej opowiastki o zagubieniu w kosmosie wyłania się przejmujący film o sile ludzkiego ducha i sensie walki o siebie i swoje szczęście. I choć nie brak tu drobnych potknięć czy lekkich błędów to nie zmienia to faktu, że „Grawitacja” to film, który nie śmieje się z logiki i nie wyciera sobie mordy prawami fizyki. Do tego przejmująca rola Sandry Bullock, na której barkach spoczywa cały ciężar opowieści. A wszystko podlane świetnymi efektami specjalnymi i 3D, które dopowiada historię zamiast być tanią, kuglarską sztuczką. Piękno, nie tylko kosmosu.

2. Labirynt

dobrefilmy20139

Przejmujący psychologiczny thriller o granicach człowieczeństwa i o tym do czego jest zdolny człowiek, by ratować własne dziecko. Film, który nie daje łatwych odpowiedzi i nie idzie na skróty. To brutalny, mroczny świat w którym nie ma miejsca na sentymenty. A dodatkowo to świat nieoczywisty, w którym zło i dobro mieszają się w jeden strumień. I choć odbiór filmu psuje mi kilkanaście ostatnich sekund produkcji to nie zmienia to faktu, że „Labirynt” to kawał kina, w którym przyjemnie się zagubić.

1. Wyścig

dobrefilmy201310

Mój osobisty Czarny Koń 2013. Z pozoru prosta historia o rywalizacji dwóch kierowców rajdowych zmienia się w opowieść o dwóch przeciwstawnych sposobach na życie. Tu nie ma wygranych czy przegranych, przyjaciół czy wrogów, bo reżyser jednakowo traktuje swoich bohaterów ani przez moment nie opowiadając się po którejkolwiek ze stron. Dodatkowo to film, w którym jak na dłoni widać piękno i grozę sportów motorowych, nakręcony w taki sposób, że autentycznie czuć zawrotną prędkość bolidów i spalone opony. Poza tym świetna gra aktorska, brak kompromisów (szok! Austriacy mówią po niemiecku!) i łatwych konkluzji. Przed Wami, mój film roku 2013. Zapnijcie pasy!

PS. W sobotę idę na „Wilka z Wolf Street” więc spodziewajcie się recenzji. Ostatnia część podsumowania 2013 (gry) pojawi się jakoś po weekendzie. A potem wreszcie Wam wytłumaczę mój problem z „Zaplątanymi”.