10 naj

2013 w grach

Styczeń 9, 2014 — by Pusiek14

main

10 naj

2013 w grach

Styczeń 9, 2014 — by Pusiek14

Skoro powiedziało się A to trzeba powiedzieć i B – ostatnie podsumowanie roku 2013!Kilka  kwestii organizacyjnych. Gram tylko na konsoli (XBOX360), a wszystkich przeglądarkowych duperelek czy iOSowych maluszków nie liczę. Po drugie popularne Indyki wciąż udaje mi się obchodzić szerokim łukiem, więc nie ma ich w tym zestawieniu. Do filmów niezależnych już dorosłam, a jeśli chodzi o gry… cóż, dajcie mi jeszcze trochę czasu. Na końcu wreszcie, to nie lista, a luźny zbiór kompletnie zmyślonych nagród przyznawanych w sposób skrajnie subiektywny. Dodatkowo, żeby gra znalazła się w zestawieniu musiała mieć swoją premierę w roku 2013 i jednocześnie w roku 2013 musiała w nią zagrać moja skromna osoba. I oczywiście pamiętajcie, że to tylko zabawa.

Nagroda imienia Karino dla Czarnego Konia Wyścigu

gry20131
Kat, moja droga, jesteś idiotką. Ja bym wzięła ich obu.

Jeśli miałabym określić mój stosunek do azjatyckich dzieł popkultury to określiłabym go jako trudną miłość. Jest jakaś niepisana granica, za którą nie odważam się zapuszczać, gdzie mój na wskroś zachodni mózg czuje się nieco dziwnie i mało komfortowo. Do pewnego czasu jednym z takich granicznych tytułów było dla mnie „Devil May Cry”, a „Boska Komedia” w wersji „na orientalnie” to naprawdę nie było to co plasowało się choćby na obrzeżach moich zainteresowań. Na szczęście niedawny reboot przeniósł znaną serię w znacznie przyjemniejsze rejony. Możecie stwierdzić, że „DmC” jest zamerykanizowane, ale hej! pizza z Pizzy Hut też jest lepsza niż oryginalna włoska! To świetna gra, w której nie rozpraszają mnie dziwacznie ubrani ludzie i drętwe teksty. To bardzo dobry, dynamiczny slasher z fabułą nie wygrażającą pięściami logice. Prawdziwa jazda bez trzymanki. Którą oczywiście poznałam przez przypadek i zdecydowanie za późno. Sushi nie jest złe. Choć wolę BigMaca.

Umarła królowa niech żyje królowa! czyli Nagroda dla Rebootu Roku

gry20132
Lara, żebyś jeszcze tylko przestała stękać…

Do Lary Croft mam dość emocjonalny stosunek, bo to jedna z pierwszych „dorosłych” gier, w którą grałam z Siostrą (w sensie bez asysty Taty, z którym grałyśmy w starocie pokroju „Dooma”). Bałyśmy się jak jasna cholera i do dziś w naszym prywatnym slangu funkcjonuje „Kocia Mumia!” jako określenie czegoś przerażającego. Lara była naszą ulubioną bohaterką, idolką i wzorem jednocześnie. Do tegorocznego rebootu podchodziłam więc jak pies do jeża. Bałam się unchartedyzacji „Tomb Raidera” i podeptania tego wszystkiego co wspominam z sentymentem. Na szczęście nowa gra z serii to przede wszystkim fenomenalna przygoda i świetna gra akcji., w której gameplay nie został złożony na ołtarzu filmowości. „Uncharted” dla dorosłych. Spieprzaj Nathan!

Mózg roz…walony czyli Nagroda Specjalna dla Gry Najprzyjemniej Ryjącej Banie

gry20133
W tym miejscu walnęłabym spoilerowatym opisem, który stał się już rodzinnym memem, ale nie zrobię Wam tego :)

 Jejku jak mi tego brakowało! Niekończących się rozmów o tym co właściwie widziałam, szukania teorii w internecie, diagramów rysowanych na skrawku papieru i bezsennych nocy. Ostatni raz czułam się tak wiele lat temu, wiecie, wtedy gdy „Lost” był jeszcze fajnym serialem. A jeśli do tej pokręconej fabuły, w której światy równoległe wzajemnie się przenikają, dodamy sprawdzoną bioshockową mechanikę, sympatycznych bohaterów i niezapomniane widoczki to otrzymamy moją Grę Roku 2014. Opłacało się tyle czekać.

Totalna amnezja czyli nagroda dla Najbardziej Bezpłciowej Gry Roku

gry20134
To już taka świecka tradycja, że co roku znajdzie się gra, którą źle obstawię. Tym razem padło na „Remember Me” i „DmC”.

Meh. Miało być ciekawie i nieszablonowo. Zamiast tego wyszedł niezbyt ciekawy korytarz, ze skopanym systemem walki i fabułą wciągającą niczym „W11”. W teorii miało być tak pięknie! System, w którym sami tworzymy własne kombosy (ale pod warunkiem, że wyglądają identycznie jak te pięć zaproponowanych przez twórców). Fabuła, w której remiksujemy ludzkie wspomnienia (ale tylko cztery razy i za każdym razem przypomina to zabawę w „całe czy zgniecione”). Kobieca, ciekawa bohaterka (która okazuje się strasznie miałką istotką). W „Remember Me” tak wiele rzeczy poszło nie tak, że jest to gra, o której chcecie jak najszybciej zapomnieć. Urwany film.

Rozwody Są Dla Ludzi  czyli Nagroda specjalna dla Gry Przez Którą Zerwałam z Serią

gry20135
Ponieważ to mój ostatni Asasyn to pozwolę sobie na odrobinę suchych żartów: Edek-Pedek!

Jestem wolną kobietą! Wreszcie! Zakończyłam moją długą, toksyczną relację z „Assassin’s Creed”. Więc właściwie, dziękuję ci Ubisofcie za to, że „ACIV” jest grą tak koszmarnie słabą. W której wielki pirat co i rusz chowa się w krzakach jak szczurek. Gdzie misje morskie wpycha mi się do gardła, a każda jest podobna do poprzedniej. Gdzie bohater jest pozornie niezależny, ale hej! przecież wszyscy wiemy, że Asasyni są cacy, a Templariusze są źli więc na wszelki wypadek wyłączymy ci, drogi graczu, możliwość mordowania Asasynów. Z fabułą, która przypomina szmatkę i postaciami kobiecymi tak beznadziejnie napisanymi, że aż mam ochotę przeciągnąć je pod kilem. Ubisoft zamiast przyjemnego rejsu zaserwował mi waterboarding.

It’n not a bug, it’s a feature czyli Nagroda dla Najbardziej Zabugowanej Gry Roku

gry20136
To gra o Batmanie na jaką nie zasłużyliśmy, ale jakiej potrzebujemy. Czy jakoś tak.

Bugi w tej grze nie przypominają małych żuczków czy sympatycznych biedronek. Są wielkie jak meksykańskie karaczany, brzydkie jak pająki i irytujące jak ćmy tłukące się po pokoju. Grając w „Batmana” straciłyśmy rachubę ile razy zacięła nam się konsola, raz musiałyśmy zaczynać wszystko od początku. Że nie wspomnę całej masy większych lub mniejszych, ale tak samo irytujących błędów. I co z tego, że fabuła była bardzo przyzwoita, że mechanika mocno opierała się na sprawdzonych pomysłach z „Arkham City” skoro jedyne co pamiętam to koszmarne uczucie irytacji gdy gra zawiesiła nam XBOXa. Znowu. Gry mogą być dobre, mogą być złe, ale z całą pewnością nie mogą być zabugowane. Lepiej przygotujcie sobie sprej na robaki.

Nagroda imienia mojego szczura Rexa dla Gry Na Cześć Której Został Nazwany

gry20137
Rexiu kocham Cię! (Biszkopta też kocham!)

Swego czasu moja Siostra nazwała swojego szczura Sabi, na cześć Sub-Zero. Postanowiłam, że i moje zwierzątko musi otrzymać jakieś growe imię. Wiecie, żeby wszyscy dokoła wiedzieli, że nie jestem normalna. Wtedy w łapki wpadł mi „Far Cry 3: Blood Dragon” z niezapomnianym sierżantem Rexem „Power” Coltem. Gra tak fenomenalnie parodiująca estetykę lat 90-tych, że klimat aż ścieka z ekranu. Wciągająca komedia, która potrafi podarować graczowi zarówno zbawienny masaż przepony jak i odpowiednią dawkę wyzwań. Koktajl wszystkich motywów, którymi podniecałam się za dzieciaka. Do tego fenomenalna ścieżka dźwiękowa i żarty tak suche, że aż chrzęszczą między zębami. Mój Rexiu, nie mógł mieć lepszego patrona!.

Gdzie jest Red Hood?! czyli wyróżnienie specjalne dla Bijatyki Roku

gry20138
Sara Pezzini! Dawajcie Sarę Pezzini!

Choć możemy się spierać czy można wygrać w kategorii, w której nie ma konkurencji to jednak nie zmienia to faktu, że „Injustice” to najlepsza bijatyka mijającego roku. Ok, balans mocno kuleje, ale to gra mocno imprezowa, w której liczy się głównie ogólnie pojęty fun. I mimo, że nie ma Red Hooda (:c) i Batwoman (:c :c) to dalej obijało mi się przeciwników całkiem przyjemnie. No i w przeciwieństwie do innych przedstawicieli mordoklepkowego gatunku, w „Injustice” fabuła to nie aż taka szmatka jakby się wszyscy spodziewali. Na nie całkiem trzeźwe wieczory będzie jak znalazł.

Xbone szykuj się! czyli nagroda dla Najbardziej Oczekiwanej gry roku 2014

gry201310
Jest Ciri, jest impreza!

Już dwójka była najlepszym RPG obecnej generacji. A teraz będzie tylko lepiej. I mimo, że będę musiała zmienić konsolę i na kilka tygodni umrzeć dla świata, to już nie mogę się doczekać gdy znowu będę szatkować potwory, zaliczać panienki i starać się trzymać z dala od wielkiej polityki (co jak wiadomo Geraltowi nigdy za bardzo nie wychodzi). A do tego wybory moralne, które mają znaczenie (na ciebie, ME, patrzę) i kilka różnych zakończeń (no ME, nie chowaj się). To będzie rok Wiedźmina!

Nagroda imienia Gąbki dla Najbardziej Odwleczonej Gry Roku

gry20139
Ludzie w szalikach, łączcie się!

Nienawidzę zamrażać swoich pieniędzy. One powinny sobie wolno przepływać przez moje konto okazjonalnie zamieniając się w nowe gry. Ale nie. Tym razem Ubisoft zostawił mnie z ręką w nocniku i ni z gruszki ni z pietruszki przełożył swoje nowe dziecko na wiosnę 2014. A znając moje szczęście to pewnie w „Watch_Dogs” zagramy w okolicach 2017. Nie ważne jednak jak długo przyjdzie mi czekać, bo jest to gra mogąca potencjalnie zapełnić wielką, ziejącą wyrwę po „AC”. No i badass w szaliku. To musi się udać.

PS. W sobotę notka na życzenie o „Zaplątanych”, a później recenzja „47 roninów”, którzy będą albo uroczo głupi jak „Pacific Rim”, albo tak żenującą głupi jak „Jeździec Znikąd”. Trzeciej opcji nie ma.