10 naj

10 NAJgorszych filmów 2014

Styczeń 14, 2015 — by Pusiek30

main

10 naj

10 NAJgorszych filmów 2014

Styczeń 14, 2015 — by Pusiek30

Tradycyjnie w styczniu opętuje mnie mania podsumowywania wszystkiego co tylko wpadło mi w ręce. Kontynuując starą dobrą tradycje, zestawienia z roku 2014 zaczynamy od uwielbianych przez wszystkich NAJgorszych Filmów Roku. Dla przypomnienia dodam, że żeby film mógł znaleźć się w tym zaszczytnym gronie jego polska premiera kinowa musiała odbyć się w 2014 roku i w tym samym roku produkcję musiały zobaczyć moje cudne oczęta. Dodatkowo o każdym z filmów udało mi się napisać coś na blogu (jeśli nie pełnoprawną recenzję to przynajmniej wzmiankę w Gulaszu). Yay! Pamiętajcie, że to tylko zabawa i nikt nie powiedział, że nie może się Wam podobać film zły, albo mi nie podobać film dobry. Nie wierzcie mi na słowo i przekonajcie się na własnej skórze. Nawet jeśli miałyby Wam po tym zostać siniaki.

Poza podium

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii – za to, że nie o takie Śródziemie walczyliśmy. Za efekty komputerowe do porzygu i o jeden krok dalej. Za scenariuszowe wpadki i rozwiązania trącące myszką. Za bohaterów, których nie idzie polubić jeśli filmów nie ogląda się ciągiem. I za Legolasa w roli Mario. Głównie za Legolasa. [RECENZJA]

Interstellar – za zrobienie z logiki pani lekkich obyczajów, za monologi o miłości w dalekim kosmosie i lądowanie w sąsiedztwie czarnej dziury. Za ojców kochających córki i mających gdzieś synów. Za miliony złych scenariuszowych decyzji, które zamieniły „nadzieję sci-fi” w bzdurkę o rodzicielskich uczuciach. Nie załapał się na główną listę tylko dzięki robotom. [RECENZJA]

Milion Sposobów jak Zginąć na Dzikim Zachodzie – właściwie nie wiem czego się spodziewałam po twórcy koszmarnego „Teda”. Niech więc będzie, że film McFarllene’a obrywa za to, że postanowiłam go obejrzeć co stanowiło dla mnie dziwny ekwiwalent pchania palca między drzwi. Panowie, takich rzeczy się Liamowi Nessonowi po prostu nie robi. [GULASZ #34 – #35]

10. Godzilla

godzilla1

Dla ludzi, którzy kręcąc film o wielkiej jaszczurce postanowili skupić się na perypetiach Dzielnego Wojaka z głupim wyrazem twarzy powinien być zarezerwowany specjalny krąg w piekle. Cholera jasna! To powinna być produkcja o wielkich potworach przerabiających jakieś Bogu ducha winne megalopolis na trociny, a nie familijna opowiastka z gadziną w tle. Tytułową potworę widzimy dopiero w połowie filmu i tylko przez chwilę, bo przecież nic nie interesuje nas bardziej niż Żony-W-Niebezpieczeństwie, Zmarłe-Bohatersko-Matki i Dzieci-Mądrzejsze-Od-Rodziców. Jestem fanką klasycznej japońszczyzny, a nie tej zupki chińskiej jaką zrobiło z niej Hollywood. Godzilla – pomścimy! [RECENZJA]

9. Zaginiona Dziewczyna

gonegirl3

Lubię Finchera mimo tego, że nakręcił „Obcy 3”. Zresztą umówmy się, gdy ktoś stworzy arcydzieło równe „Siedem” ma u mnie dozgonny kredyt zaufania. Poszłam więc do kina zachęcona pochlebnymi recenzjami i nie zgorszona brwiami Rosamund Pike, które wywołuję we mnie dziwne uczucie niepokoju. Niestety okazało się, że „Zaginionej Dziewczynie” bliżej do głupkowatego teledysku zabijającego moją ulubioną serię horrorów niż do thrillera z młodziutkim Bradem Pittem. Ten film jest po prostu kretyński, słabo zagrany i od samego początku położony na łopatki dziwacznym rozstawieniem akcentów. Podobno żeby docenić kunszt „Zaginionej Dziewczyny” powinnam ją obejrzeć jeszcze raz, ale na samą myśl o tej torturze stwierdzam, że wolałabym wsadzić twarz do beczki z kwasem. [RECENZJA]

8. Nimfomanka część I i II

2014b

Miała być wielka kontrowersja, a wyszedł mało ciekawy obrazek ślizgający się po tematach. Szok żeby szokować, w czasach gdy seks dwójki ludzi nikogo nie gorszy. Wielka odwaga twórcy, który uzależnienie od seksu portretuje jako cechę charakteru, a wszystkich mężczyzn odstających od wyglądu Adonisa ukrywa za grubymi sweterkami. „Nimfomanka” to taki fantasyland, w którym bohaterkę nigdy nie spotka nic złego, każdy respektuje jej „bezpieczne słowo”, a o stosunkach z przedstawicielami innych ras niż biała się tylko wspomina. Kogo miały zgorszyć genitalia? Chyba tylko tych, którym przesłoniły dziury scenariusza, marną reżyserię i brak sensu. Lars, bierz połowę. [GULASZ #23]

7. Snowpiercer: Arka Przyszłości

snowpiercer2

Przeżyjmy to jeszcze raz. Kapitan Ameryka, przebrany za menela, zamknięty w magicznym perpetum mobile przebranym za pociąg, z załzawionymi oczami opowiada o tym jak to głód zmusił go do konsumpcji ludziny, a swój dramatyczny wywód kończy podniosłym: „Niemowlęta były najsmaczniejsze!”. A to tylko wisienka na torcie tego pokracznego sci-fi, które samo nie wie w którą stronę chce skręcić. Zatrzymać pociąg! Ja wysiadam! [RECENZJA]

6. Ja, Frankenstein

gulasz10c

To nie miało prawa się udać. Aaron Eckhard jako potwór Frankensteina walczący ramię w ramię ze stojącymi po stronie dobra Gargulcami (do dzisiaj chichoczę na samą myśl). CGI tak złe, że aż piszczy, aktorstwo sztywne jak Pusiek na imprezach i fabuła, która w 1/3 filmu postanowiła wyjść na kawę. Do tego kompletnie zmarnowany potencjał na odświeżenie klasycznej historii w nowoczesnych realiach, bo zamiast dodawać nową warstwę do tego co wszyscy znamy z książek zdecydowano się na jeszcze jedną wariację na temat Wojny Dobra Ze Złem. To już wolę Draculę i jego prawdziwą historię. [GULASZ #10]

5. Pompeje

gulasz17d

Jeśli z całego filmu najlepiej zagraną postacią jest rumak głównego bohatera, a z fabuły najlepiej zapamiętujesz zabawne przejęzyczenie swojej siostry (Kit Harrington już na zawsze pozostanie dla mnie Srajuszem – nie pytajcie) to wiedz, że coś się dzieje. Wulkan wybucha, wszyscy giną, Ten Zły ucieka rydwanem, jakiegoś psa obowiązkowo goni lawa (to taka niepisana tradycja w filmach katastroficznych) a wszystko to jest równie zajmujące co cotygodniowe mitingi. Na całe szczęście Pompeje ratuje to, że to film tak durny, że aż śmieszny. I tylko konia żal. [GULASZ #17]

4. Jack Ryan: Teoria Chaosu

gulasz21b

Wiecie co się mówi o montażu? Że dobrego nie widzisz, a zły położy film? Jeśli nigdy nie wierzyliście w prawdziwość tego powiedzonka to weźcie się za „Jack Ryan: Teoria Chaosu”. To co się tam wyprawia to totalny horror. Cały film wygląda jak sieczka, w której co chwilę bez ładu i składu zmieniają się miejsca i bohaterowie. Do tego wszystkiego Keira Knightly w roli Pinokia i Chris Pine jasno pokazujący, że jest Megan Fox z penisem. Reżyseria leży, aktorstwo leży i jedynie Keneth Branagh jest zabawny ze swoim kwadratowym akcentem Złego Rosjanina. Nie chcę takiego Ryana. Wróćmy do Harrisona Forda! [GULASZ #21]

3. Transcendencja

transcendencja1

Film, w którym główny wątek jest naciągnięty jak za małe gacie, bo inaczej nie byłoby scenariusza. Z informatykami głupszymi od muszek owocówek, Johhnym Deppem którego nie idzie odróżnić od maszyny i ludzkim botnetem, a wszystko to podlane scenariuszem słabszym niż piwo bezalkoholowe. Miał być głęboki film o technologicznej osobliwości, a wyszła kolorowa bzdurka z odrażającą główną bohaterką i jej komputerkiem. Tfu, mężusiem. Szkoda czasu. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość to najwyższy czas się przebranżowić. [RECENZJA]

2. Transformers: Wiek Zagłady

gulasz3637g

Sztandarowy przykład bejozy. Śmiertelnej choroby toczącej letnie kino rozrywkowe. Jeśli myśleliście, że Optimus Prime ujeżdżający dinozaura to to co chcecie zobaczyć na wielkim ekranie to pomyślcie jeszcze raz, bo w pakiecie do tych obrazków nasz ukochany reżyser dorzuca kilka „fajnych” rzeczy. Marka Wahlberga w roli dzidzi-piernika, jego irytującą latorośl i niedoszłego zięcia, całkowicie niezabawny brak sensu, średnio widowiskowe efekty specjalne i eksplozje. Mnóstwo eksplozji. Przy okazji, czy wspominałam, że dinozaury pojawiają się na jakieś trzy minuty? Wszystko to w trosce o dobro widzów, którzy idąc na „Transformersy” marzą o tym, by oglądać jak aktor w średnim wieku zachowuje się jak przedszkolak. Na co komu roboty?! [GULASZ #36 – #37]

1. Zimowa Opowieść

gulasz2526fPanie i panowie! W najnowszej odsłonie rankingu NAJgorszych Filmów 2014 zmierzyliśmy się z kretyńskimi ludzkimi bohaterami kradnącymi filmy naszym milusińskim, uprawialiśmy seks z pięknymi ludźmi pod płaszczykiem kontrowersji, udawaliśmy że Kit Harrington i Chris Pine potrafią grać, a nawet ZJEDLIŚMY NIEMOWLAKI!!!oneone!! Jesteśmy dzielni. Ale nawet takie badassy jak my mają swoje granice, które Hollywood postanowiło ostentacyjnie podeptać serwując nam filmowy ekwiwalent cukrzycy. „Zimowa Opowieść” to kicz, patos i mistyka dla ubogich, a także siarczysty cios w pysk dla wszystkich fanów realizmu magicznego. Od facepalmów jakie trzaśniecie przy tym filmie rozboli Was głowa, a od wysłuchiwania słodkiego romantycznego pitolenia dostaniecie próchnicy. Nie wiem jak smutne musiało być życie człowieka, który napisał to badziewie, ale jeśli tak mają wyglądać tęcza i jednorożce w wykonaniu Hollywood to już wolę wrócić do konsumpcji niemowlaków. Bez wątpienia pierwsza dziesiątka złych filmów jakie widziałam kiedykolwiek. [GULASZ #25 – #26]

Tym sposobem dotarliśmy do końca rankingu. Jak wyglądałaby Wasza lista? Podobał Wam się 2014 rok czy może wręcz przeciwnie? Dalsza część 10NAJ już nie długo! I obyśmy oglądali tylko dobre filmy.