10 naj

2015 w grach

Styczeń 25, 2016 — by Pusiek4

main

10 naj

2015 w grach

Styczeń 25, 2016 — by Pusiek4

To był naprawdę dobry rok. Mój Xbox skończył roczek (jak one szybko dorastają, chlip!) i chociaż wiele gier nie dowiozło, to jednak ostatecznie nie było momentu bym aktualnie nie miała płytki w konsoli. Przed Wami więc tradycyjny zbiór zmyślonych nagród i wyróżnień wszelakich. Żadna tam lista najlepszych czy najgorszych, a po prostu duże ilości na raz luźnych puśkowych myśli (wkraczacie na własną odpowiedzialność) na temat gier mających premierę w 2015 i w tym samym roku lądujących w mojej konsoli. A bonusowo dostaniecie też ostateczne potwierdzenie, że jestem nolifem. Dzięki Microsoft!

A MOJE STATYSTKI WYGLĄDAJĄ TAK CZYLI PROSZĘ, NIE UCIEKAJCIE!

Nie przedłużając i bez zbędnego komentarza:

CW0TyPcUYAEAXgq

A teraz jedziemy z tym koksem!

Nie płakałam po Krwawym Baronie” czyli nagroda dla Gry Roku, której fenomenu nie rozumiem

wiedzmin3a

Przyzwyczaiłam się, że jestem osobą bez serca. Na horrorach się śmieję, na filmach nie płaczę (chyba że akurat John Smith odpływa w siną dal) i mało która gra dała mi po łbie, a na pewno nie było to Spec Ops: The Line. Z tego też powodu ani trochę nie ruszył mnie Najlepszy Plot 2015™ ani ogólnie cała fabuła Wiedźmina 3, który moje wybory miał totalnie w dupie i zamiast tego postanowił zafundować postaciom lobotomię, a całą fabułę poszatkować na pierdyliony malutkich misji. Ostatecznie poczułam się zmęczona, zignorowana i potraktowana jak gorszy rodzaj gracza, bo najwidoczniej tylko kretyni w Wiedźminie 2 wybrali Iorvetha zamiast Roche’a. Niech będzie, że mnie Bioware rozpuścił, że mogę się pochwalić równie imponującym skupieniem uwagi co pięciolatek i że prawdopodobnie jestem jedną z niewielu osób na tej planecie dla których skopany model jazdy konnej w grze video to niemal grzech śmiertelny. Ale jeśli gdziekolwiek istnieje gra za długa to jest z nią z pewnością Wiedźmin 3. [[RECENZJA]]

Kryształowy Widelec na Barykadzie, czyli Grand Prix dla jedynego Asasyna, o którego wykłócałam się na Twitterze

syndicate3

Przyznajcie, już sama nazwa nagrody brzmi jakbyśmy się przenieśli do alternatywnej rzeczywistości, w której wciąż pozostałam tą pełną entuzjazmu fanką serii, którą byłam gdzieś między jedynką a dwójką, a nie zgorzkniałą hejterką. Może coś w tym jest, bo ja cały czas nie mogę wyjść z podziwu, że Ubi dało mi dwa naprawdę dobre Asasyny pod rząd. Głównie dlatego, że historię współczesną prawie wyrzuciło do kosza i skupiło się na prostej, ale angażującej historii i bohaterach, których idzie polubić. Tak czy tak Syndicate to mój mały klejnocik, gra którą kupiłam w dwóch egzemplarzach (no figurka, no!), o której jestem w stanie pisać długie maile, czuć autentyczną dumę, gdy uda mi się namówić kogoś do zagrania (a umówmy się, do najbardziej subtelnych osób to ja nie należę) albo wydrapać oczy każdemu kto się jej czepia. Już dawno nie faniłam tak żadnej gry i powiem Wam, że to naprawdę zajebiste uczucie. Nie taka Malkontentka straszna jak ją malują ;) A na twitterze się kłóciłam, bo lubię się kłócić. I bo to fantastyczna gra jest! [[RECENZJA]]

Nagroda imienia [BEEEP] czyli mojej ulubionej komiksowej postaci, dla najgorszego symulatora czołgu ever

arkhamknight4

Twist, którego nie przewidzieli tylko ludzie dla których Batman skończył się na Nolanie, czołg który z powodzeniem może stawać w szranki z Mako z ME o tytuł Najgorszego Pojazdu w Grach Ever™, Troy Baker, który po raz pierwszy mi nie pasuje (ale nadal go kocham!!!) i scenariusz, w którym ktoś stwierdził, że wojny pancerne to właśnie to czego oczekują ludzie po grze z Gackiem. Do tego zakończenie ukryte za pierdyliardem znajdziek, radosny gwałt na mojej ulubionej komiksowej postaci (niemal równie brutalny co run Morrisona) i problemy z wersją pecetową, co z racji tego że gram na przypominającym dekoder Polsatu pudełku strasznie mnie śmieszy. To mogła być naprawdę dobra gra, w końcu wszystkie asy w rękawie już mieli, gdyby tylko nie postanowiono zrobić z niej World of Tanks. Ale przynajmniej gdy widzę Arkham Knight na wszelakich listach najlepszych gier 2015 to mam niezłą radochę. [[RECENZJA]]

Łzy fanek Shonen-Ai, czyli wyróżnienie specjalne dla gry które nie dowiozła, choć powinna

phantompain1

Dzięki Ci Panie Boże, za moją wrodzoną skłonność do grania niechronologicznie i w bezsensownej kolejności. Bo jestem pewna, że gdybym zagrała w Phantom Pain już po tym gdy ograłam Snake Eater czy Peace Walker to chyba pocięłabym się tępym narzędziem. Fabuła nie istnieje i rozwodniona jest między durnymi, powtarzalnymi (dosłownie!) misjami, gameplay choć sandboxowy ani trochę nie umywa się do systemu z Ground Zeroes na którym przecież bazuje, a zakończenia nie ma bo tak jest bardziej awangardowo. Niedokończona, smutna produkcja, której porażki nie osłodziły mi nawet cudowne podteksty (Metal Gear Gayness nie wzięło się znikąd) i możliwość grania Facetem Bez Koszulki. Do tego skandal, którym żyło pół branżuni i przez który niemal spłonęłam na stosie wyrażając niepopularną opinię, że bez Kojimy możliwe, że ktoś zrobi wreszcie coś porządnego z moimi ulubionymi najemnikami. I tak, Phantom Pain na listach najlepszych gier 2015 śmieszy mnie równie mocno co Batman. [[RECENZJA]]

Nagroda im. Mężczyzny Który Wie jak Się Kończy dla gry, która spieprzyła swój własny finał

gulasz4647c

Żarło, żarło i zdechło. Albo raczej żarło, zakrztusiło się, prawie zdechło, wróciło do życia bo ktoś wykonał na nim rękoczyn Heimlicha, a potem i tak zdechło. Lub mniej metaforycznie zaczęło się dobrze, potem wyhamowało w trzecim odcinku, a na końcu zaserwowało mi finał, po którym do dzisiaj mam mdłości. Do tego koszmarne problemy z optymalizacją sprawiające, że gra o prostej grafice i mechanice równie rozbudowanej co budowa cepa zawieszała mi konsolę i Troy Baker w roli, w której miałam ochotę go udusić (to był bardzo zły rok dla fanek, chlip!). I choć nie mam wątpliwości, że marudzę teraz dlatego że Tales from the Borderlands naprawdę rozbudziło mi nadzieję, to nie zmienia to faktu, że czuję się zawiedziona. Kolejny sezon oczywiście kupię na premierę. [[GULASZ Z PUSIA]]

Wyróżnienie specjalne pod znakiem “Babcię też” dla bijatyki, w której idzie rzucać przechodniami

mortal1

Nie to żebym jakoś specjalnie lubiła Mortal Kombat X, ale na bezrybiu i rak ryba. Nie do końca przypadł mi do gustu wybór trzech wariantów postaci, na zwykłym padzie gra się do chrzanu i nie kopałam już dup równie spektakularnie co w MK9, a nowe postaci ssą na wszystkich frontach, ale hej! Pobić się można. Zwłaszcza, że fabuły po raz kolejny nie trzeba się specjalnie wstydzić co jak wiemy na mordoklepkowym podwórku jest więcej niż pochwałą. I choć płaczę, że zabrano mi możliwość grania w dwie osoby przeciwko komputerowi, to jednak ostatecznie nie narzekam. Zwłaszcza, że Tekken 7 ani widu ani słychu. Harada, shut up and take my money!!! [[RECENZJA]]

Roderyku, nie!” czyli wyróżnienie specjalne dla gry która i tak mi się podobała

gulasz86a

Wiecie co mówią? Że Gra o Tron to najgorsza z produkcji Telltale. Pfff! Nie słuchajcie ich. To malkontenci (pun intended). Zwłaszcza, że gra po raz pierwszy potrafi przekuć iluzoryczne wybory znane z gier studia na naprawdę angażującą historię i zamaskować je na tyle, że po raz pierwszy mam wrażenie, że moja historia jest moją historią, a nie jakimś uśrednionym szablonem, który dzielę z połową społeczności. Do tego sympatyczni bohaterowie (padający jak muchy, niestety chlip!), brak jakichkolwiek problemów ze stabilnością (Tales fro the Borderlands – ucz się!) i historia, która nawet kogoś kto odpadł od serialowego GoT wciągnęła na tyle, że kilka razy zdarzyło mi się spóźnić na umówione spotkanie byleby tylko dokończyć rozdział. Do tego mrok, krew i wszystko marność, a całość zakończona typowym downer ending. Czego dziewczyna może chcieć więcej? [[GULASZ Z PUSIA]]

Nagroda imienia Puśka na Stacji Benzynowej dla najbardziej sklerotycznej gry roku

tombraider1

Wszystko ładnie pięknie, tylko dlaczego na litość boską, sami deweloperzy zapomnieli że dwa lata temu wypuścili identyczną grę?! Zamiast tego jak gdyby nigdy nic „pożyczają” sobie całe sekwencje z TR2013, klasyków i Trylogii Crystal Dynamics tworząc coś na kształt SPECTRE świata gier. Zlepka całych sekwencji i motywów, tyle razy puszczającego oczko do gracza, że aż zaczyna cię mdlić i właściwie ani trochę nie funkcjonującego na własnych zasadach. I choć technicznie jest to gra bardzo dobra, przy której idzie spędzić kilka upojnych wieczorów to jednak nie zmienia to faktu, że gdyby ktoś mi powiedział, że jest to TR2013 Gold to bez problemu bym uwierzyła. Tak jak dwa lata temu byłam całym sercem za rebootem, tak teraz nie jestem tego taka pewna. Laro, wróć. Tęsknimy cholernie. [[RECENZJA]]

Złota Glizda, dla gry na którą czekam odkąd skończyłam część pierwszą

gry2015a

Gra na którą czekam od momentu gdy zobaczyłam napisy końcowe pierwszej części. Kontynuacja jedynego RPG, którego przeszłam full paragonem (nie oceniajcie, ok?) i o którym pisałam maile do Siostry przeżywając każdy jeden etap. Do tego mój ukochany cyberpunk, bohater którego idzie polubić mimo że składa się tylko z dwóch rąk i system, który nigdy nie wybaczy ci wbiegnięcia w checkpointa tyłkiem na przód. Będę grać jak zła. Potrzebuję tej gry na wczoraj.

Świński Trucht dla gry, która załapała się do zestawienia tylko dlatego że inne pewnie przełożą, albo nie dowiozą

gry2015b

Tak, wiem że to kolejna taśmowa produkcja seryjna Ubi, które Far Cry i Assassin’s Creed produkuje w myśl maksymy „więcej tego samego”. Ale mnie kompletnie, totalnie, ani trochę to nie przeszkadza. Każdy ma takie Call of Duty na jakie zasługuje.

I to by było na tyle. W co Wy zagraliście w 2015? Dajcie znać w komentarzach! Przed nami jeszcze eksperymentalne podsumowanie komiksów, ale aż sama się boję co z tego wyjdzie. Stay tunned i do zobaczyska!