10 naj

Najgorsze filmy 2015

Styczeń 6, 2016 — by Pusiek5

main

10 naj

Najgorsze filmy 2015

Styczeń 6, 2016 — by Pusiek5

Wszyscy kochamy złe filmy, prawda? O ile od samego początku wiemy czego się spodziewać, mamy przy sobie zapas alkoholu i kompanów do wspólnej zabawy w stylu: „tak złe, że aż dobre”. W innym wypadku siedzimy jak na torturach, odliczamy sekundy do napisów końcowych i klniemy na własną głupotę. Na Puśkowej Liście Najgorszych Filmów 2015 znajdą się więc i filmy, które zwyczajnie nie dowiozły, a oferowały wiele trailerem, produkcje tak złe, że aż dobre i totalne koszmarki przy których spędzenie popołudnia stojąc w kolejce w urzędzie wydaje się przyjemną opcją. Tradycyjnie, żeby film załapał się do tego zestawienia, swoją premierę kinową musiał mieć w 2015 roku i w tym samym roku musiał trafić przed me piękne oczęta. Pamiętajcie, że to tylko zabawa i całkiem możliwe, że po prostu nie mam gustu i nie lubię dobrych filmów, albo to Wy macie w sobie coś z masochisty i świetnie bawicie się na gniotach. Grunt, żeby cieszyć się kinem. A teraz koniec kazania i jazda z tym koksem!

Wyróżnienie specjalne:

Ludzka Stonoga 3 – z całą pewnością pierwsza dziesiątka najgorszych filmów jakie widziałam w życiu. A z drugiej strony obejrzenie czegokolwiek co nazywa się „Ludzka Stonoga 3”, a potem marudzenie, że to dno i kilometr mułu jest dla mnie trochę jak wyrzygiwanie flaków do kibla, kiedy wszyscy ci mówili, że na litość boską, może skończ już na dzisiaj z piciem. Jesteś głupi, to cierp. Ludzka Stonoga 3 została przetestowana na Puśkach. Nie próbujcie robić tego w domu. [GULASZ Z PUSIA #82]

Poza podium:

Więzień Labiryntu: Próby Ognia/ Zbuntowana – bo YA umarło w momencie gdy Harrym i Katniss opuścili kina, bo plagiaty to straszna sprawa, a beznadziejne aktorstwo jeszcze gorsza, bo mimo wybuchów i strzelanin, kilka razy zdarzyło mi się przysnąć. No i dlatego, że tropienie błędów logicznych jest śmieszne tylko do pewnego momentu [GULASZ Z PUSIA #84]/[GULASZ Z PUSIA #79]

Klucz do Wieczności – bo to jakaś smutna ilustracja tego czym jest uwiąd twórczy, bo słabe sci-fi mnie boli podwójnie, bo Ryan Reynolds naprawdę robi wszystko, by zasłużyć na reputację słabego aktora, a to przecież zdolny facet jest i bo wpychanie Bena Kingsley’a w tak beznadziejnie napisane rólki podpada pod zbrodnie przeciwko ludzkości [RECENZJA]

Exodus: Bogowie i Królowie – bo whitewashing swoją drogą, a beznadziejne filmidło swoją, bo nawet Christian Bale nie uratował tego koszmarka, bo fajny temat leży gdzieś zgwałcony w krzakach, bo już Noe nie dał rady, bo zrobienie pocztówki z plag egipskich to słabe zagranie, nawet jak na Hollywoodzkie kino. No i dlatego, że wciąż mamy Księcia Egiptu, więc właściwie po co było to wszystko?! [GULASZ 64]

 

10. Pięćdziesiąt twarzy Grey’a

gulasz60b

Jakie pokolenie, takie 9 i pół tygodnia. Nudny wyrób filmopodobny, w którym najseksowniejsze wydają się narzędzie z Castoramy. W którym między aktorami jest tyle chemii, że przy nich mój związek z Xboxem wydaje się rozpasanym romansem. Gdzie Przystojny Amant przez cały czas wygląda jakby cierpiał na wyjątkowo uporczywe zatwardzenie, a Naiwne Dziewczątko do tego stopnia opanowało spłoszone spojrzenie, że ciężko odróżnić ją od jelonka Bambie złapanego w światła reflektorów. Najbardziej zachowawczy film erotyczny wszech czasów, w którym o BDSM się tylko gada, a wszyscy uprawiają seks w stanikach. Lukrowana „kontrowersja”, przy której chyba tylko wasze babcie będą w stanie się zaczerwienić. A czemu dopiero 10. miejsce? Bo to taka Ludzka Stonoga 3 mainstreamu. Trochę wstyd, że się to obejrzało.  [GULASZ Z PUSIA #60]

9. Legend

legend2

Dwóch Tomów Hardych na ekranie? Czego dziewczynka może chcieć więcej?! Ano okazuje się, że całkiem sporo, chociażby znośnego scenariusza, który nie popada w tani sentymentalizm i nie rzuca uduchowionych sentencji, których nie powstydziłby się sam Paulo Coelho co każde trzy minuty. Albo na dobry początek po prostu filmu gangsterskiego o gangsterach, a nie ich zblazowanych małżonkach. Przydałby się jeszcze scenariusz z sensownym prowadzeniem akcji zamiast wrzucania do niej na chybił trafił Obowiązkowych Mafijnych Obrazków czy trochę mniej nieznośnej łopatologii, ale kochane Hollywood, ja wiem że to tylko moje fanaberie. A tak dostałam film, w którym miałam serdecznie dość podwójnego Toma Hardy’ego. Brawo Hollywood, świetna robota! [RECENZJA]

8. Haker

najgorsze2015

OK, Chris Hemsworth to dla mnie taka filmowa jaskółeczka zwiastująca spektakularną klapę. Taka męska wersji Amy Adams, aktor którego fenomenu totalnie nie rozumiem. I tak, nawet ta klata nie robi na mnie specjalnego wrażenia. Dlatego w tym filmie w sumie najbardziej rozbawiły mnie podróże wgłąb procesorów wyjęte żywcem z filmów z lat 80., kosmicznie skretyniała intryga, kulawe aktorstwo i pewna wizja rzeczywistości, w której komputerowy geniusz wygląda jak napakowany surfer. Wiecie, pracuję w zawodzie, więc nie to żebym miała coś przeciwko muskularnym panom znającym na wyrywki model ISO/OSI, ale może jednak nie w wersji Hemswortha. Wiem, wybrzydzam.  [GULASZ Z PUSIA #77 – #78]

7. Siódmy Syn

gulasz64c

Hahahaha! Co to było?! Pseudo fantasy z mitologią tak kretyńską, że wszystkie Holywoodzkie Ja,Frankensteiny i Drakule z ich Nieznaną Historią mogą się schować. Jeff Briedgies już nawet nie próbujący mówić tak, żeby dało radę go zrozumieć, Julianne Moore w roli dzidzi-piernik z ogonkiem i historia miłosna przy której najsłabsze fanfiki wydają się utworami godnymi literackiego Nobla. Do tego wszystko ciągnie się jak guma od starych majtek i końca tej tortury nie widać. Ale przynajmniej na początku filmu ginie Kit Harrington grający kolejną inkarnację Jona Snowa, więc można się wyżyć. Pytanie tylko czy warto. [GULASZ Z PUSIA #64]

6. Jurassic World

gulasz81c

Nie to żebym lubiła dinozaury i przeżyła zawód, albo żeby bulwersował mnie sprint na szpilkach z Tyranozaurem za plecami, czy wyjątkowo zbrzydziła historia o Dzielnym Samcu Alfa. I nawet koszmarną nudę dałoby radę znieść czy zaciskając zęby przetrwać zmiany konwencji, gdyby nie koszmarne aktorstwo, żarty tak czerstwe, że sam Karol Strasburger połamałby sobie na nich zęby i efekty specjalne tak przeszarżowane, że w konkursie na najbardziej durnowate wykorzystanie CGI mogłyby stanąć w szranki z niesławnym Mario-Legolasem z Hobbita. No i Chris Pratt, biegający po ekranie z miną przy której rozwielitka wydaje się wyjątkowo inteligentnym stworzonkiem. Głównie Chris Pratt. [GULASZ Z PUSIA #81]

5. San Andreas

najgorsze2015b

Nie rozumiem współczesnego kina katastroficznego, w którym bohaterowie pozytywni mają kręgosłupy jak z gumy, gdzie CGI wyparło prawdziwe emocje, a reżyserowie tylko się przerzucają na ilość gruzu na ekranie. Tym razem dzielny The Rock lata sobie helikopterkiem nad Los Angeles ratując tych, którzy biegają po rumowisku korzystając z przywilejów jakie daje plot armor i zaciskając pięści na widok bezimiennych ludzików, którzy dzięki efektom specjalnym mogą zginąć w sposób, którego nie powstydziłby się żaden niskobudżetowy slasher. Fabuła nie istnieje, emocje nie istnieją i tylko niezniszczalna rodzinka uczy widzów, że nic tam katastrofy przy potędze miłości rodzicielskiej. No i gdy ma się po swojej stronie nieudolnego scenarzystę. [GULASZ Z PUSIA #83]

4. Hitman: Agent 47

gulasz84e

Po co? Po jaką cholerę ekranizować Hitmana pod włos? Serio, naprawdę rozumiem, że moja spektakularna niezdolność do gry w skradanki gdy biegam po planszy ciągnąc za sobą tabuny wrogów niczym Benny Hill może kogoś śmieszyć (z tego miejsca chciałabym pozdrowić moją Siostrę!), ale na litość boską po co to filmować? Zwłaszcza, że jest przecież tyle gier, którym zdecydowanie bardziej do twarzy z pretekstową fabułką, wybuchami i stertami trupów, w których bohater brodzi po kolana. A tak po raz kolejny mamy film, który nie ma zielonego pojęcia co ekranizuje i jest równie pasjonujący co korporacyjny meeting. No i czemu do cholery, ten 47 nie jest łysy?!oneone!!! [GULASZ Z PUSIA #84]

3. Piksele

najgorsze2015c

Jako fanka gier nie czuję się obrażona, ale na pewno zdegustowana, że w czymś tak beznadziejnym wystąpił Sean Bean. Amerykański humor w najwspanialszym wydaniu, z żartami o tym jak to gość nie myje zębów, albo jakiś nolife ślini się do cybernetycznej księżniczki. Fabuły nie stwierdzono, za to stężenie Adama Sandlera w Adamie Sandlerze niebezpiecznie zbliża się do dawki śmiertelnej. Nie grałam na automatach, więc właściwie po prostu obejrzałam koszmarnie słaby film, żerujący na nostalgii za salonami gier, ale jeśli za kilkanaście lat dostanę coś podobnego przerabiającego na mielone moje ulubione serie gier, to chyba stracę wiarę w kino. [GULASZ Z PUSIA #86]

2. Jupiter Intronizacja

jupiter4

Nie to żebym się przechwalała, ale pisałam lepsze fanfiki w gimnazjum. Czego tu nie ma?! Karykaturalni źli zgapiający od maszyn z Matrixa, człowiek-piesek rodem z podrzędnych anime, genetyczna kopia księżniczki wrzechświata i dziwaczne prawo dziedziczenia, przy którym Ustawa Spadkowa wydaje się całkowicie zrozumiała i logiczna, pszczoły rozpoznające swoją królową i tak, znowu Sean Bean kompletnie oderwany od rzeczywistości. Przed pierwszym miejscem uratowały tego koszmarka jedynie piegi i sześciopak Eddie’go Redmayne’a. [RECENZJA]

1. Fantastyczna Czwórka

gulasz82b

Ok, Fantastyczna Czwórka już od momentu gdy oglądałam serial animowany na Fox Kids, wydawała mi się najbardziej łajzowatą drużyną superbohaterów w historii. Ale tak źle to jeszcze nie było. Jeśli koszmarek z Christiną Albą wydaje się przy tym Obywatelem Kanem to wiedzcie, że coś się dzieje.Ten film nie ma niczego, ani scenariusza bo ten miota się gdzieś między Cronenbergiem, a kinem familijnym, ani bohaterów, bo każdy z nich ma tyle osobowości co krzesło, ani nawet porządnej rozpierduchy, która osłodziłaby wszystkie niedostatki. Do tego wszystkiego aktorstwo przyprawi Was o szczękościsk, niektóre efekty specjalne o kolkę, a cały seans o autentyczną lobotomię. Nie ma takiego dna…  [GULASZ Z PUSIA #82]

Ufff, przebrnęliśmy. Przed nami, jeszcze trzy podsumowania, ale obiecuję, że dalej będzie tylko lepiej :) A Wy co złego obejrzeliście w 2015 roku?