main

Gulasz z Pusia

Gulasz z Pusia #96

Luty 20, 2017 — by Pusiek0

gulaszzpusia96.jpg

Kolejny miesiąc, kolejny Gulasz! I nawet naprawiłam komentarze! I jeszcze wygrzebałam trochę czasu i zamiast ślęczeć nad fanfickiem, napisałam coś tutaj! Zostałam bohaterem na własnym blogu! Czuję się jak czempion świata (serio, każdy wspina się na takie Everesty na jakie mu przyjdzie). A co w dzisiejszym odcinku? Nadrabiamy kino, więc po raz kolejny czeka nas kinematograficzny groch z kapustą, a w nim słabe horrory, niepopularne opinie, klata Fassbendera i Film W Którym Nie Irytował Mnie Chris Pine! Poza tym wkręciłam się w serial (no mówię Wam, miesiąc cudów!) i jak zwykle dałam się zalać tsunami nostalgicznych filsów. Smacznego!

Gulasz z Pusia

Gulasz z Pusia #95

Styczeń 2, 2017 — by Pusiek4

gulaszzpusia95.jpg

Ups! Ostatni Gulasz był w sierpniu. To tyle jeśli chodzi o moje mocne postanowienie poprawy, ale wiecie, jak życie dopadnie nieogara, to potem rodzą się takie kwiatki. Muszę wymyślić co zrobić z tym cyklem. Na pewno dociągnę go w obecnej formie do 100 numeru, choćbym miała paść po drodze, a potem raczej też z niego nie zrezygnuję, bo to obecnie jedyne co jako tako trzyma się tytułu bloga. W każdym razie, sky is the limit. Może kupię nowego laptopa i podbiję YouTube (to było ostatnie ostrzeżenie)? A co w dzisiejszym odcinku? Trzy filmy, którym wystawiłam 10 na Filmwebie (Malkontentka skończyła się na  Kill Them All), duże (jak na mnie) ilości seriali na raz i gry tak idealnie żadne, że to cud, że je skończyłam. Smacznego!

Gulasz z Pusia

Gulasz z Pusia #94

Sierpień 11, 2016 — by Pusiek13

gulaszzpusia94.jpg

Chyba muszę ustawić sobie alert w telefonie. Bo inaczej zwyczajnie zapominam pisać Gulaszy i potem rodzą się takie potworki ja dzisiejsza notka. W każdym razie, trzymajcie się dzielnie. Numer #100 już nie daleko i obiecuję, że wynagrodzę Wam wszystkie niedogodności. Tak więc słuchawki na uszy (ja jak to pisałam to słuchałam „LailaBlue System – znajdźcie coś bardziej obciachowego co nie jest disco polo!) i lecimy z tym koksem! A co w dzisiejszym odcinku? Jestę Batmanę i jestę nudne, duże ilości horrorów na raz, animacje dla dorosłych przy których czuję second hand embarassement i te dla dzieci , które sprawiają że znowu mam dziewięć lat i kocham się w rysunkowych facetach, a na deser film przy którym zastanawiam się czy Chris Pine na starość bardziej upodabnia się do  Kena od Barbie czy do rozmiękłego herbatnika. Smacznego!

Gulasz z Pusia

Gulasz z Pusia #93

Lipiec 10, 2016 — by Pusiek4

gulaszzpusia93.jpg

Jeśli zastanawialiście się, gdzie się podziałam, to śpieszę donieść że zgniotło mnie tzw. „życie”. Nadepnęło swoją wielką stopą, a potem jeszcze parę razy przekręciło z obrzydzeniem nogę w kostce. Z tego wszystkiego zapomniałam, że gdzieś po drodze blog obchodził swoje urodziny (czwarte!), a że chwilowo mogę się poszczycić IQ rozwielitki (choć teraz chyba obrażam całkiem sympatyczne żyjątka) to i tematów na notkę nie mam innych niż stary dobry Gulasz. A w nim jak zwykle kilka premier kinowych (w tym jedna z gatunku „nie ogarniam tej kuwety”), jedna animacja, która mnie zachwyciła i całkiem sporo gier, przy których nie tylko ja klnę jak szewc. Do tego seriale i zapomniane ostatnio komiksy. Oj będzie się działo! Smacznego!

Gulasz z Pusia

Gulasz z Pusia #92

Maj 18, 2016 — by Pusiek5

gulaszzpusia92.jpg

Brawo ja. Oczywiście, że jak zwykle pokonała mnie kombinacja lenistwa i tak zwanego „życia” i teraz zarzucam Was notką o długości anakondy. Mówi się trudno. Zwłaszcza, że Gulasz z Pusia to zawsze był bezsensowny strumień myśli/poszatkowana grafomania/zapychacz (niepotrzebne skreślić). A co w dzisiejszym odcinku? Chore ilości filmów na raz, plus filmy chore z natury. Trzy gry, które mnie specjalnie nie porwały, ale przynajmniej dostarczyły achievementów i jeden z dwóch seriali, które regularnie oglądam (to dopiero bohaterstwo z mojej strony!). Wyjątkowo nie ma komiksów, bo wierzcie mi i tak w połowie tej notki porzucicie wszelką nadzieję, że ona jeszcze kiedykolwiek się skończy. Trzymajcie się cieplutko, nie zgubcie po drodze i jeślibyśmy się już więcej nie spotkali, to pamiętajcie, że po pierwsze ostrzegałam, a po drugie, że przepraszam. Ten typ tak ma ;)

Gulasz z Pusia

Gulasz z Pusia #91

Kwiecień 16, 2016 — by Pusiek8

gulaszzpusia91.jpg

Cinema City Unlimited sprawiło, że częściej chodzę do kina. Co niezbyt przełożyło się na ilość recenzji na tym blogu, jak zresztą możecie zauważyć. Ale YOLO, bywa i tak. Grunt, że idę na rekord i w podsumowaniu roku 2016 naprawdę będę miała z czego wybierać. I że mogę z pełną premedytacją oszukiwać sama siebie i stwierdzać, że przecież nie mam czasu iść pobiegać, bo muszę iść do kina. A co w dzisiejszym odcinku? Gra wyzwalająca we mnie nowe pokłady słowotwórstwa, dowód że jednak żyjemy w Generacji Remasterów, słabe horrory, słabe filmy od DC i film tak durny, że aż świetnie się na nim bawiłam. Do tego garść uwag o drugim sezonie Daredevila, który oglądam w tempie przesuwającego się lodowca i oczywiście komiksy. Aha! Miejcie na uwadze, że pisałam ten wpis z dwudniową migreną. To tak na wypadek jakby było głupiej niż zwykle.

Gulasz z Pusia

Gulasz z Pusia #90

Marzec 18, 2016 — by Pusiek9

gulaszzpusia90.jpg

Wow! Już niedługo doczłapię do setnego odcinka Gulaszu! Znając mnie, będzie to pewnie koło października, ale co tam. Zwłaszcza, że zauważyłam że ostatnio zdecydowanie więcej czasu spędzam w kinie niż na domowym oglądaniu. Wrocławskie Cinema City ma swoje wady, ale jedną z nich na pewno nie jest usługa Unlimited. No może z małym wyjątkiem, że ląduję przez nią w kinie na jakiś randomowych produkcjach, bo przecież są „za darmo”. I nie zrozumcie mnie źle, ja od zawsze oglądałam całkiem sporo barachła. Zazwyczaj jednak nie robiłam tego na trzeźwo, a jakoś tak mi głupio wparadować na salę kinową z połówką pod pachą. Chociaż podobno wszystko jest dla ludzi. A co w dzisiejszym odcinku? Dalej nie rozumiem Coehnów i jeden wyjątek tego nie zmieni, film z Fassbenderem na którym zasnęłam, pożar Londynu (pozdro dla kumatych!) i film na którym ostro zaniżałam średnią wieku (co zazwyczaj jest dla mnie dość dziwnym i nowym doświadczeniem). Smacznego!