main

10 naj

2016 w grach

Luty 2, 2017 — by Pusiek0

gry2016a.jpg

Oj działo się ostatnio. W tym na blogu, który musiał się zmienić by nie przepaść gdzieś w odmętach Internetów. Przed Wami więc pierwsza oficjalna notka na Pusiekanej Kulturze i zarazem ostatnie z podsumowań roku 2016. Który nawiasem mówiąc jeśli chodzi o gry to wyjątkowo mnie zawiódł z jednej strony, a z drugiej absolutnym rzutem na taśmę wynagrodził wszystkie wcześniejsze niedogodności. Nie przedłużając przypomnę więc szybko zasady. To nie jest żadna konkretna lista, a jedynie zbiór kompletnie zmyślonych nagród i wyróżnień. Gram na obu Xboxach, a gierek przeglądarkowych i smartphonowych do zestawienia po prostu nie wstawiam. Cały czas też nie mogę się zmusić by zagrać w coś co nie jest typowym AAA (ale obiecuję pracę nad sobą). Pamiętajcie, że żeby gra załapała się do tego zestawienia jej polska premiera musiała odbyć się w 2016 roku i w tym samym roku musiała wylądować w mojej konsoli. I że to tylko dobra zabawa.

Recenzja

Deus Ex: Mankind Divided – recenzja

Wrzesień 8, 2016 — by Pusiek2

mankinddivided.jpg

15 godzin. To dużo czy mało? Jeśli mówimy o staniu w korku na autostradzie, 15 godzin brzmi jak wieczność, jeśli o locie na drugi kraniec świata to niemal jak szybkość światła. Jeśli pracujecie na etacie, 15 godzin brzmi jak poniedziałek i większość wtorku, jeśli chcecie się umówić do lekarza specjalisty to niemal natychmiast. Jeśli odliczacie nimi czas do czegoś na co czekacie to wleką się niesamowicie, a czasem przemykają zupełnie niezauważone. Od Was zależy czy te odmierzone takty zegarka będą przypominać eony czy raczejmikrosekundy. Ja w 15 godzin skończyłam grę RPG. I trochę się wkurzyłam.

Recenzja

Quantum Break – recenzja

Kwiecień 20, 2016 — by Pusiek2

quantum1.jpg

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że czekałam na tę grę. Bo też nigdy nie udało jej się przyciągnąć mojej uwagi i nawet moja wielka i niesłabnąca sympatia do Sama Lake’a i studia Remedy nie sprawiła, że wykrzesałam z siebie chociaż nutkę entuzjazmu. Właściwie od samego początku zakładałam, że Quantum Break kupię tylko dlatego, że jest exclusivem na moją ulubioną, przegrywającą generację platformę. Szczerze mówiąc byłam do tego stopnia niezainteresowana tytułem, że w momencie gdy ogłoszono jego wydanie na PC ucieszyłam się, że zdjęto ze mnie obowiązek kupna gry powodowanego najczystszej postaci fanbojstwem. Ostatecznie jednak przekonały mnie pozytywne recenzje, niespodziewany zastrzyk gotówki i pusty kalendarz. I chociaż nie czuję się jednoznacznie zawiedziona ani nie mam poczucia straty pieniędzy czy czasu to jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że od samego początku miałam dobre przeczucie.

Recenzja

Far Cry Primal – recenzja

Marzec 12, 2016 — by Pusiek4

primal1.jpg

Lubię Far Cry’e. To dokładnie taka seria, która nie zapewnia mi wielkich wzruszeń, a jedynie przyjemnie urozmaica wieczory. Oferuje mnóstwo rozrywki, choć na niezbyt wyrafinowanym poziomie i służy za idealny przerywnik między jednym wyczekiwanym tytułem, a drugim. To też tytuł bardziej samopodobny niż Assassin’s Creed i o skomplikowaniu fabuły godnym Minecrafta. Taki odpowiednik growego fastfoodu, bo przecież gdybyśmy jedli tylko to co zdrowe to moglibyśmy oszaleć. Ale tak jak śmieciowego żarcia nie jemy codziennie, tak i formuła wyświechtanych Far Cry’ów kiedyś się przeje. Czy aby przypadkiem nie teraz?

10 naj

2015 w grach

Styczeń 25, 2016 — by Pusiek4

gry2015c.jpg

To był naprawdę dobry rok. Mój Xbox skończył roczek (jak one szybko dorastają, chlip!) i chociaż wiele gier nie dowiozło, to jednak ostatecznie nie było momentu bym aktualnie nie miała płytki w konsoli. Przed Wami więc tradycyjny zbiór zmyślonych nagród i wyróżnień wszelakich. Żadna tam lista najlepszych czy najgorszych, a po prostu duże ilości na raz luźnych puśkowych myśli (wkraczacie na własną odpowiedzialność) na temat gier mających premierę w 2015 i w tym samym roku lądujących w mojej konsoli. A bonusowo dostaniecie też ostateczne potwierdzenie, że jestem nolifem. Dzięki Microsoft!

Recenzja

Assassin’s Creed: Syndicate – recenzja

Styczeń 4, 2016 — by Pusiek0

syndicate1.jpg

Od samego początku istnienia bloga, coroczne recenzje aktualnego Assassin’s Creed to już mała tradycja. Nie inaczej mogło być i tym razem, zwłaszcza że ten historyczny tasiemiec już na stałe wpisał się w mój świąteczny krajobraz. Rok temu niemal rzuciłam serię w kąt dzięki zabugowanemu i niedomagającemu Unity, tylko po to by autentycznie zakochać się w Rogue i na własnej skórze przekonać, że seria wciąż ma wszystkie asy schowane głęboko w rękawie. Podśmiewając się pod nosem z syndromu sztokholmskiego jaki zaserwował mi Ubisoft, a jednocześnie pełna dobrych nadziei, zabrałam się za Syndicate, osadzone w jednym z trzech moich wymarzonych okresów historycznych. Bo wbrew wrażeniu jakie możecie odnieść, ja naprawdę mocno trzymam kciuki za tę serię, która dla wielu zaczęła się kojarzyć z przygodową wariacją na temat Call of Duty. Rok temu przekonałam się, że wszystko czego Assassin’s Creed brakuje to znośna fabuła i protagonista, którego idzie polubić. Powtarzalne mechaniki i męczące bugi to coś na co można przymknąć oko. A jak pod tym względem wypadło Unity na sterydach?

Recenzja

Rise of the Tomb Raider – recenzja

Listopad 20, 2015 — by Pusiek3

tombraider1.jpg

Nie ma drugiej serii gier, z którą jestem tak silnie związana, niemal od samego początku jej powstania, jak Tomb Raider. Pamiętam jak jeszcze w podstawówce razem z Siostrą ogrywałyśmy początkowe etapy „dwójki” i „trójki”, bo bałyśmy się zapuścić gdziekolwiek dalej, a kanciasty, pikselowaty tygrys potrafił nas przyprawić o palpitacje serca. Jak kody na wszystkie bronie i przeskok do następnego levelu znałyśmy na pamięć i jak kilka lat temu powtórzyłyśmy sobie całą serię w jakimś nostalgicznym szale za dzieciństwem (i by sprawdzić co znajduje się za tym cholernym tygrysem). Nawet dzisiaj potrafię jednym tchem wymienić wszystkie smaczki serii, z zamykaniem lokaja w lodówce na czele, rozpoznaję który motyw muzyczny należy do której części i wciąż chcę być Larą Croft jak te dwadzieścia lat temu. Jak może pamiętacie, mimo sentymentu, poprzednią resetującą serię odsłonę oceniłam bardzo wysoko. Szok, wypadek czy może świadoma decyzja? I czy Rise of the Tomb Raider sprostał oczekiwaniom?